Grass Alergy

Grass Alergy

Tak jak wcześniej wspominałam,  dzisiejszy post będzie bardzo osobisty. Chciałabym poruszyć temat alergii – choroby naszych czasów. Najpopularniejsza jej odmiana to ta na kwitnące trawy, zboża, drzewa.

Niestety od najmłodszych lat jest moim przekleństwem. W latach 80-tych nie było zbyt wielu sposobów leczenia poza inhalacjami i tabletkami, które opóźniały czas reakcji organizmu na alergen.

Dla dziecka niezrozumiałym jest, że nie może wyjść na zewnątrz, kiedy letnie dni i słoneczna pogoda zachęcają do aktywnego spędzania czasu. Podczas gdy rówieśnicy bawią się w najlepsze, dziecko alergik – nie może. Na początku nie możesz uwierzyć w swojego pecha –  do pierwszego pobytu w szpitalu, który nastąpił krótko po wycieczce w zboże, gdzie bawiłam się z kuzynostwem. Okazja Komunii Świętej, która przypadała na maj była dla mnie trudnym doświadczeniem. Wszędzie zawieziona samochodem, by nie przebywać na zewnątrz czułam się jak ktoś całkowicie wyłączony i inny. Dziś pewnie pomyślałabym, że jestem VIP i uśmiechnęłabym się pod nosem, ale nie wtedy, gdy dostałam nowy rower i nie mogłam jak inne dzieci nim jeździć.

Uczulenia nie da się wyleczyć, można tylko przeciwdziałać skutkom jakie wywołuje w naszym organizmie (leki doraźne) lub przyjąć odpowiednią do zaawansowania choroby dawkę alergenu w szczepionkach powtarzanych co miesiąc lub tabletkach zażywanych na 2-3 miesiące przed wystąpieniem natężenia pyłków kwitnących traw i zbóż. Będąc dzieckiem wyłączonym z aktywności na świeżym powietrzu podczas średnio 2 ciepłych miesięcy z 4 -ech, które mamy w naszym klimacie – nauczyłam się budować swój świat i mieć swoje zajęcia bez udziału koleżanek i kolegów. Nienawiść do przebywania poza domem nie mija po 2 miesiącach alergii, czyli pozostałe 2-3 miesiące też niechętnie wychodziłam na zewnątrz. Alergia potrafi bardzo zmęczyć – to nie tylko napuchnięte oczy i nos. Wieczny problem z katarem siennym oraz łzawiącymi spojówkami co roku przypomina mi, że nie jestem w pełni zdrowa. Jako młoda dziewczyna nie mogłam wykonać makijażu, ponieważ często przemywałam twarz wodą, aby zmyć pyłki i poczuć ulgę.

Dzisiejsza sesja wygląda jak piękny obrazek, a w rzeczywistości była dla mnie męczarnią. I chociaż zdjęcia bardzo mi się podobają, śmiało powiem „it was the last time”. Nie chcę narzekać, bo pewnie są gorsze choroby. Na wielu moich zdjęciach mój nos przybiera różny rozmiar – to właśnie efekt uczulenia. Często mam też napuchnięte powieki, najgorzej jest rano lub po kontakcie z pyłkami.

Chciałabym tym postem zwrócić  uwagę na globalny problem – osoby z alergią – nie są samotnikami, po prostu uciekają przed tym co im szkodzi. Nie lubią koncertów, festiwali, wyjazdów nad jezioro, czy leżenia w trawie, albo spacerów na łące (przynajmniej nie w okresach kwitnienia). Jeśli macie wśród przyjaciół alergików – bądźcie wyrozumiali, skorzystajcie z ich zaproszenia na kawę do domu i nie proponujcie wycieczki rowerowej. Warto też wspierać ich aktywność w okresie po kwitnieniu – wtedy czują się lepiej, ale często pozostaje w nich niechęć do spędzania czasu na zewnątrz. Uczuleniowcy to często mieszczuchy, lubią wyjścia na rynek lub do ciekawych knajp w centrum miasta.

Wracając do stylizacji i upalnej aury – świetnie sprawdziła się bawełniana sukienka w paski  i baleriny. Obowiązkowo okulary przeciwsłoneczne, które chronią moje oczy przed pyłkami.

Życzę wszystkim nie alergikom udanego weekendu – korzystajcie ze słonecznej pogody! Uczuleniowcom pozostaje wieczorne wyjście do miasta, które dla mnie osobiście jest jedna z najfajniejszych opcji spędzenia miło wieczoru!

sukienka – Mango

torebka – Venezia

okulary przeciwsłoneczne – Ray Ban

baleriny – Venezia

 

 

 



6 komentarzy odnośnie “Grass Alergy”

  • Uroczo, dziewczęco, pięknie wyglądasz. Ja pamiętam że w latach 90 były powszechne już tabletki Zyxxec i Clxxxxxne. Ludzie się odczulali też innymi lekami. Pomaga również wapno. Właściwa diagnoza i trafne leczenie to szczęśliwe lato.

  • Alergia na pyłki trwa zbóż drzew chwastów to PYŁKOWICA. Można od tego mieć astmę. Trzymaj się i uważaj na siebie – byle do lipca? czy sierpnia?

  • Ślicznie! Ja nie mam żadnych alergii a za latem nie przepadam … najlepsze pory roku to jesień i zima i herbata przy kominku z dobrą książką 🤪

    • Dziękuję za komentarz. Moją ulubioną porą roku jest wczesna jesień – może dlatego, że to czas kiedy przyszłam na świat 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *