Skip to content

Praca zawodowa, którą obecnie wykonuję, w pewnej mierze pozwala mi realizować swoją podróżniczą pasję. Biznesowe wyjazdy do Państwa Środka dały mi możliwość bliższego przyjrzenia się kulturze Chińczyków, nauczyły mnie także kilku chińskich rytuałów.

Jedną z najważniejszych dla każdego Chińczyka codziennych czynności jest ceremonia picia herbaty, w której liczy się spokój, perfekcja i powolne napawanie się chwilą.

Miałam okazję uczestniczyć w rytuale kung fu tea podczas spotkań biznesowych i doskonale wiem, że jeśli pijesz herbatę z Chińczykiem, liczy się wtedy tylko i wyłącznie to, że pijesz herbatę. To budowanie dobrej atmosfery, zacieśnianie międzyludzkich więzi i wyciszenie się. Absolutnie nie jest to  moment na rozmowy o problemach dotyczących współpracy czy negocjowanie cen.

Picie herbaty, to dla Chińczyka coś dużo ważniejszego niż obowiązkowy przerywnik dnia,  jak w Anglii o 17:00, wiąże się z tym cała filozofia, szacunek i pochwała uważności. Pijąc herbatę w rytuale kung fu stajesz się kimś bliskim i ważnym (mówią, że to zacieśnienie więzów przyjaźni na całe życie, ale chyba nie wyciągałabym tak daleko idących wniosków 😉 ).

Każdy szczegół jest istotny – sposób przechowywania herbaty (jedne w lodówce, inne na półce, część zamknięta w próżniowych opakowaniach, część sprasowana), czas i temperatura parzenia (zestaw do kung fu tea zaopatrzony jest w regulator czasowy, odbywają się także pomiary temperatury 🙂 ), naczynia w których podawana jest herbata (najczęściej są to maluteńkie filiżanki na pół łyka, wyglądające jak naparsteczki), czy miarka do liści (żeby nie było ani za dużo, ani za mało, bo tylko odpowiednia ilość herbacianych liści uchwyci prawdziwy aromat).

Najczęściej częstowana byłam herbatą Oolong, czyli herbatą wielokrotnego parzenia (z jednej miarki liści można zalać herbatę 5-6 razy). Pierwsza partia zawsze była wylewana do specjalnego drewnianego pojemnika na zlewki (pojemniki takie zazwyczaj są ozdobione figurką żaby trzymającej w pysku chiński grosz na szczęście, żabka polewana jest zlewkami herbaty i ma nieco ciemniejszy odcień niż reszta pojemnika), gdyż najlepsze właściwości herbaty ujawniają się dopiero w kolejnych parzeniach.

Zwyczaj jest piękny, zupełnie z innego, spokojnego świata i nawet jeśli tak naprawdę niewiele tej herbaty się napiłam (ze względu na wielkość filiżanek), każda smakowała bardzo podobnie (a ponoć piłam wiele rodzajów), urzekła mnie moc tej tradycji.

Herbata jest uznawana za doskonały prezent, dlatego każdy chiński kontrahent chętnie obdarowuje nią swoich zachodnich gości. Dzięki tym miłym gestom mam w domu szafkę pełną przeróżnych azjatyckich herbatek i w długie zimowe wieczory mogę cieszyć się rozgrzewającą filiżanką napoju o egzotycznym smaku i przywoływać miłe wspomnienia zebrane na drugiej półkuli świata 🙂.

Bluzka i spodnie – Reserved

4 komentarze

  1. JOJO JOJO

    Bardzo fajny post, też jestem fanką herbat! najbardziej lubię zimowe smaki; cynamon to mój ulubiony !

    • Girls in Heels Girls in Heels

      🙂

  2. AgataC AgataC

    Podobno herbatę pije się, by uciszyć zgiełk świata… Najlepsza to Ahmadtea London.

    • Girls in Heels Girls in Heels

      🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *