Books in Heels

Books in Heels

Jesień powitała nas w tym roku piękną pogodą, wieczory stały się jakby dłuższe i mamy więcej czasu na nadrobienie zaległości książkowych, stąd kolejny post z cyklu Books in Heels.

Pierwsza z recenzowanych pozycji to „Ubierz się w kolor” stylistki Aleksandry Frątczak – Biś. Autorka w przystępny sposób nakreśla typy urody (nie ograniczając się do 4 podstawowych) jak również zgłębia świat kolorów, ich atrybuty, odbiór i znaczenie. Znajomość tajników barw oraz swojej urody pozwala nam podkreślić naturalny koloryt naszej skóry, a także kolor oczu i włosów. Podejście Pani Aleksandry bardzo mi odpowiada, nie sugeruje ona bowiem dopasowania siebie (przez farbowanie włosów, czy kryjący naszą urodę makijaż) do ulubionych kolorów, a wręcz odwrotnie – radzi by wybierać kolory, w których będziemy wyglądać dobrze nawet bez makijażu, bo na tym polega cała sztuka. Analiza kolorystyczna służy podkreśleniu naszego naturalnego piękna. Nie od dziś wiadomo, że źle dobrany odcień postarza, uwypukla zmarszczki i ukazuje niedoskonałości cery, gasząc jej naturalny odcień. Kiedyś bardzo lubiłam jasne karmelowe beże, które kompletnie nie pasowały do mojego typu urody lata. Odcienie nude nadal lubię, ale u kogoś komu pasują. Książkę polecam, można wiele dowiedzieć się o swoim typie urody i bardziej świadomie dobierać kolory, bowiem nie chodzi o całkowitą zmianę postrzegania siebie czy wmówienia sobie w których barwach wyglądam najlepiej, a wypośrodkowanie wyboru tak, by wyglądać najlepiej i jednocześnie dobrze czuć się w wybranych ubraniach.

Czy można napisać książkę o wyższości butów sportowych nad szpilkami? Można. Dokonały tego dwie panie: Grażyna Olbrych i Dagmara Radzikowska. ” Jak trampki weszły na salony” kupiłam z uwagi na przewrotny tytuł i piękną okładkę. Znajdziemy w tym poradniku historię adidasów dostępnych w Polsce od lat 80-tych oraz krótkie badanie wśród osób bywających na pokazach mody, obrazujące gotowość pójścia na show w sportowym obuwiu. Sama jako zwolenniczka dopasowania (w miarę możliwości) stroju i obuwia do okazji, nie jestem tak zagorzałą przeciwniczką szpilek. 😉 Primo – potrafią być bardzo wygodne, secundo – stopa, noga i cała sylwetka wyglądają dzięki nim lepiej i to bez wyjątków. Pracuję na co dzień w biurze, ale często jestem również w delegacji, gdzie staram się wyglądać elegancko. Mam ten sam dylemat co wiele kobiet – jak wyglądać dobrze i wytrwać w szpilkach cały dzień. Mój sposób to ulubiony model szpilek Savona. Adidasy (nie trampki) są dla mnie głównie wspomnieniem czasów szkolnych. Pięknych lat 90-tych, czyli lat amerykanizacji, gdzie adidasy nosiło się codziennie. Obecnie w mojej szafie można znaleźć kilkanaście par butów na płaskiej podeszwie, które często ubieram na zakupy, na siłownię czy wyjazdy weekendowe, gdzie odbywają się np. zawody w których uczestniczę. Prezentowane w książce zwolenniczki adidasów bądź legginsów „do garnituru” to ciekawe postaci, pracujące często w wolnych zawodach: fotograf, marketingowiec, makijażysta, projektant, pedagog szkolny (dzięki sportowemu ubraniu łatwiej o kontakt z uczniami) lub mamy na cały etat, dla których wygoda jest priorytetem. W „Jak trampki weszły na salony” przeczytamy też o podejściu mieszkanek kilku największych miast na świecie do wygody. Książka bardzo ładnie napisana, okraszona pięknymi zdjęciami nie zmieniła mojego podejścia do szpilek, ale ukazała i uświadomiła możliwości przełamania z pozoru eleganckich elementów sportowymi akcentami. Plus za wywiad z Agnieszką Maciejak, która stworzyła pierwsze (nie sportowe!) leggsy oraz za poradnik doboru obuwia sportowego do sylwetki. Może nie wszyscy mamy tego świadomość, ale „sportowe buty odmłodzą każdą stylizację” 🙂

Kolejny poradnik to „Warsztaty Stylu”. Przepiękne wydanie, które zakładam, że celowo nie zawiera zdjęć, tylko ilustracje. Ta książka zaskakuje, bowiem autorska metoda Marii Młyńskiej polega na wydobyciu swojego stylu przez obserwację, inspiracje oraz świadomość, a nie kopiowanie i zabawę modą, która owszem może być krokiem w drodze do odnalezienia swojego stylu, ale o nim nie stanowi. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że pomimo braku modowych zdjęć zarówno blog Marii, jak i książkę – świetnie się czyta. Autorka jest jedną z niewielu blogerek, która ma lekkie pióro i doskonałe oko do porównań, skojarzeń, które w iście mistrzowski sposób przelewa na papier. Dlatego „Warsztaty Stylu” przy odrobinie czasu i chęci mogą otworzyć drzwi do świata mody każdej z czytelniczek. Jedyny warunek stanowi tu umiejętność wizualizacji i wyobraźnia, które są niezbędne by zrozumieć dobrze system kolejnych etapów w dotarciu do upragnionego stylu  – stanu w którym czujemy, że to co mamy na sobie jest spójne, dobrze wygląda, sprawia, że czujemy się sobą i jednocześnie jest w jakimś stopniu powtarzalne. Wg Marii Młyńskiej – styl każdego ewoluuje – trudno się z tym nie zgodzić, cały proces tworzenia i rozwoju nie ogranicza się tylko do prostych zmian, to skomplikowany miks obserwacji trendów, swoich potrzeb, tego co nam się podoba i co do nas pasuje, a te czynniki ulegają przecież z czasem naturalnym zmianom. Polecam wszystkim, warto spróbować znaleźć swój niepowtarzalny styl, który jest w zasięgu ręki, trzeba tylko poświęcić temu trochę czasu.

„Dress Code dla kobiet” to profesjonalny przewodnik, który pomoże każdej z nas „dostosować strój do okazji, swojej pozycji zawodowej i społecznej, wieku oraz urody”. Autorki zgrabnie zebrały informacje, które można powiedzieć, że stanowią kompendium wiedzy na temat dress codu. Ta książka to „must have” dla aktywnej zawodowo współczesnej kobiety, ale … przyda się wszystkim np. przy wyborze stroju na spotkania towarzyskie i specjalne okazje rodzinne. Znajdziemy w niej dużo praktycznych porad dot. nie tylko ubioru, ale też makijażu i fryzury z analizą kolorystyczną włącznie. Polecam – można się dowiedzieć kilku ciekawych niuansów, bo na pewno część wskazówek jest nam kobietom dobrze znana.

Ostatnia z pozycji to „Sekrety mody” Kerlau Yann. Bardzo lubię biografie ludzi z branży modowej. Książka przedstawia historie  kilkunastu światowych projektantów i opowiada jak osiągnęli sukces. Ukazuje ich odmienność i  indywidualne podejście do zagadnień modowych, które zaowocowało wieloma śmiałymi i niekonwencjonalnymi projektami, stanowiącymi dziś o ich osiągnięciach. Polecam każdemu, kto interesuje się historią mody. Jedyny minus – mało zdjęć, których naprawdę brakuje, aby „zobaczyć” pełen obraz.

 

Bluzka – Tchibo

Spodenki – KappAhl

Kolczyki – F&F Clothing

Okulary – HM

Koszyk – Mango

 



5 thoughts on “Books in Heels”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *